Long time no see ~
Moi drodzy, jak widać wróciłam do Was z krótkim oneshotem. Nie mogę obiecać, że w najbliższym czasie pojawi się coś więcej. Póki co, oddaję w wasze ręce ten krótki tekścik. Wasze komentarze i wiadomości rozgrzewają moje serduszko jak zawsze. Baaaardzo mi miło kiedy widzę, że nadal ktoś tu zagląda, czyta i czeka na kolejne rozdziały. Niedawno jeden z Was drodzy czytelnicy, zostawił komentarz, co zmotywowało mnie, aby napisać dla Was małego oneshota. Miłego dnia <3
~ Aoi
Sasuke ziewnął przeciągle rzucając spojrzenie w stronę ciemniejącego nieba. Na horyzoncie cienie przeciwników szykujących się do walki psuły idealny widok zachodzącego słońca. Zerknął w dół, gdzie jego towarzysze broni także szykowali się na najgorsze. Całonocna walka nie należała do najlepszych rozwiązań szczególnie, gdy nie każdy mógł pochwalić się umiejętnością widzenia w ciemności jak on czy Naruto. Wiatr zmierzwił czarne włosy na czole mężczyzny, a kiedy przymknął oczy na krótką chwilę rozkoszując się spokojem chwili, blondyn pojawił się tuż przy nim. Naruto z poważną miną usiadł obok Sasuke.
Znajdowali się na szczycie jednej z wież zbudowanych na
murach wokół miasta. Oblężenie północnej stolicy było ostatnim zrywem
sąsiedniego kraju. Wypowiedzenie wojny zaś, pierwszym krokiem do poszerzenia
swojego terytorium. Nie przewidzieli jednak, – ze szkodą dla nich – że
obrońcami północy był elitarny skład rycerzy prowadzony przez księcia Naruto i
jego osobistego ochroniarza, Sasuke.
Mężczyźni
znali się od dziecka, trenowali razem, a także stawili czoła niezliczonym
walkom. Żyli w rzeczywistości, w której sporadyczne napady sąsiednich państw na
granicę Konohy były niemal codziennością.
– Wasza wysokość – Sasuke skinął
głową, tym samym informując, że zauważył obecność księcia.
– Przybył kolejny tysiąc
żołnierzy. Nie spodziewałem się, wsparcia od króla.
Naruto
zaczął rozmowę, jak gdyby nigdy nic. Dobrobyt kraju, a co za tym idzie regionu,
którym zarządzał leżał mu na sercu. Nie było dnia, by Naruto nie zastanawiał
się nad poprawą fortyfikacji, uzbrojenia, wyszkolenia sił obronnych czy
poprawienia sytuacji mieszkańców północy.
– To nadal za mało. Wstrzymajmy
się – mruknął Sasuke. – Przynajmniej kilka godzin, zanim dotrze do nas kolejny
tysiąc.
– Nie możemy. Jeśli ruszą… Musimy
być gotowi odpierać atak tak długo, jak to konieczne.
– Wiem. Król chcę, żeby to potrwało
jeszcze kilka dni prawda?
– Tak, to da mu czas na uciszenie
buntu wśród szlachty.
– Sam mogę uciszyć bunt wśród tych
nic nie wartych dzieciaków.
Słysząc
to Naruto zaśmiał się cicho. Przysunął się bliżej do przyjaciela, podążając za
jego wzrokiem westchnął ciężko. Ruch wśród przeciwników sugerował początek kolejnej
fali oblężenia. Obaj zastanawiali się jak długo będą w stanie przedłużać tę
farsę.
– Gdyby to ode mnie zależało już dawno
bym to zakończył. Marnujemy czas i surowce.
– Zapewne skarbiec też cierpi –
dodał Sasuke.
– I to jeszcze jak. Moi poddani
są przerażeni, jak myślisz, ile jeszcze czasu minie nim wybuchną zamieszki w
mieście? Zaczyna brakować wszystkiego. Włącznie z cierpliwością.
Zapadła
między nimi cisza, co tylko podkreśliło powagę sytuacji i bezradność obu
mężczyzn. Naruto westchnął długo i ciężko. Stanął przed wyborem wypełnienia
rozkazów ojca albo podjęciem decyzji dla dobra miasta, ale też całego kraju. Król
usprawiedliwia się próbą odwrócenia uwagi od machlojek arystokratów. Tylko czy to,
aby nie za duże poświęcenie? Szybkie uporanie się z najazdem kraju graniczącego
mogłoby podnieść morale wśród żołnierzy, a mieszkańcom kraju dać przeświadczenie
o potędze jaką przecież jest, i zawsze był, kraj ognia.
– Sasuke, jeśli sprzeciwie się ojcu… po czyjej stronie się
opowiesz? – Zapytał cicho poważnie rozważając wdrożenie własnych planów. Nie mógł,
nie… Nie chciał dłużej patrzeć na cierpienia swoich poddanych. Pewnego dnia przejmie
koronę, a jako mianowany następca tronu chciałby udowodnić, że nadaje się na to
stanowisko.
Sasuke jako jego najbliższy doradca i przyjaciel może i
dzielił jego przekonania, jednakże nadal pełnił rolę kapitana gwardii. Oznacza
to, że złożył przysięgę wierności królowi, i powinien podążać za jego rozkazami,
nie zaś za słowami księcia, który nadal nie dzierży władzy tak rozległej jak
królewska.
– Musisz pytać? – Sasuke spojrzał na blondyna unosząc brwi. Niebo zabarwione na pomarańczowo rzucało ciepłe światło na jego profil. Cień drzewa zasłonił lekko uniesiony kącik ust. Naruto nie był pewien czy to gra światła czy mężczyzna naprawdę się uśmiechnął.
– Tak. Potrzebuje klarownej odpowiedzi – odparł poważnie. Jeśli Sasuke go opuści… Sprawy się skomplikują, choć nadal będzie w stanie… Będzie w stanie zakończyć całe to zamieszanie.
Minęło kilka sekund, później minut, a oni nadal wpatrywali się w siebie. Łagodny wiatr kołysał liśćmi pobliskiego drzewa ponad ich głowami i rozwiewał ich przydługie włosy. Sasuke lekko zmrużył oczy, a potem pochylił się. Złożył na ustach zaskoczonego księcia delikatny pocałunek. Ich usta długo nie odrywały się do siebie. Naruto nawet nie wiedział, kiedy dłonie kapitana gwardii objęły jego policzki ani kiedy jego własne wplotły się w ciemne włosy.
– Zawsze stanę po twojej stronie – wyszeptał Sasuke rozłączając ich usta. Odchrząknął, odsuwając się od księcia.
– Dziękuję – mruknął, nagle zawstydzony,
Naruto. Ciężar w piersi młodzieńca ulotnił się po kilku słowach z ust
najbliższej mu osoby. Sasuke nie dał mu szansy na wypowiedzenie kolejnych słów.
Wstał, przeciągnął się i dobył czarnego miecza.
– To co? Czas skopać tyłki barbarzyńców.
– Uporajmy się z tym zanim pojawi
się kolejny tysiąc dodatkowych rycerzy – odparł Naruto również wstając. Teraz
jego twarz zdobił szeroki uśmiech, nie było śladu po zmarszczce między brwiami
i smutku w oczach. – Niech się przekonają, co znaczy potęga elitarnego oddziału
Konohy – dodał zeskakując z wyższej części wieży. W biegu zwołał naradę, aby
wydać nowe rozkazy.
Sasuke
patrzył za nim z delikatnym uśmiechem. Z dumnie uniesioną głową i mieczem w
dłoni, podążył za swoim księciem.
O fajne czekam na więcej. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia! :D Miło, że się podoba.
UsuńHejeczka,
OdpowiedzUsuńkochaniutka nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, z tego postu, to było... z tego to nawet i opowiadanie by mogło powstać... czekam na więcej...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Cieszę się razem z Wami :D Od dawa chodzi mi po głowie dokończenie tekstów, które tutaj tak wiszą niedokończone ;)
UsuńHejeczka,
OdpowiedzUsuńo matko, dzień mi po prostu zrobiłaś... kurcze no, no więcej no to poproszę... Saauke uśmiechający się? tak to napewno była gra cieni, choć tylko Naruto potrafi wywołać u niego uśmiech... więcej poproszę... to nawet nadaje się na dłuższy czas... teraz po czymś takim to na pewno co najmniej dwa albo trzy razy w tygodniu będę tutaj zaglądać...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga
Haha od dawna nic tu nie wrzucałam, i aż zapomniałam jak jakie to miłe widzieć, że ktoś czyta :D
UsuńHejeczka, hejeczka,
OdpowiedzUsuńjak no tak by można było nie zaglądać tutaj czy nie ma czegoś nowego, teksty są fantastycznie, czyta się je lekko i przyjemnie... I jeszcze raz powtórzę cieszy mnie ten tekst i czekam na więcej... ;)
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńdopiero teraz zajrzałam tutaj, a tu taka niespodzianka... liczę na więcej, och Sasuke jak to Sasuke, zawsze po stronie Naruto...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńkochana bardzo liczę na coś nowego, zaglądam tutaj teraz dość regularnie...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Zośka
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwszystkiego dobrego w Nowym Roku, niech ten rok będzie pomyślny, dużo zdrowia, radości, niech wszystkie plany się spełnią... no i weny życzę oraz pomysłów...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńopowiadania są cudowne, mam nadzieję, że powrócisz do tych nie zakończonych... a ten tekst o tak więcej poproszę...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Monika
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńKochana mam nadzieję, że pojawią się następne rozdziały, bo opowiadania są bardzo ciekawe...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Kaśka
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńkochana autorko, opowiadania są fantastyczne, bardzo mi się podobają i liczę że będą pojawiać się nowe rozdziały i nowe teksty...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Agnieszka
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńcudowne opowiadania, ten tekst rozbudził moją wyobraźnię, która domaga się więcej...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Kaśka
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńzdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia Tobie i Twoim bliskim życzę...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka, hejeczka,
OdpowiedzUsuńDroga autorko opowiadania są rewelacyjne, czekam na kontynuację na przykład "Autostopowicz" albo "Pomarańczowy..." chociaż fajnie by było gdyby powstała kontynuacja do tego tekstu...
weny, pomysłów i chęci życzę...
Pozdrawiam serdecznie i cieplutko Ania